Notre Dame de Paris – Powrót legendy
- 20 déc. 2025
- 3 min de lecture

Tłumy spieszą do paryskiego Palais des Congrès tego grudniowego wieczoru, w akompaniamencie klaksonów kierowców podekscytowanych piątkowym ruchem na placu Port de Maillot. Na afiszu wystawiana i oklaskiwana na całym świecie Notre Dame de Paris. 3700 biletów zniknęło niemal natychmiast. Dla niektórych ta historia trwa już od dwudziestu siedmiu lat, dla innych będzie to pierwsze spotkanie z jednym z najbardziej kultowych i najczęściej wystawianych musicali na świecie.
Trzeba przyznać, że Palais des Congrès, miejsce w którym 16 września 1998 roku odbyła się premiera, jest miejscem idealnym. Jego modernistyczna fasada i monumentalny, marmurowy hol sprawiają wrażenie wejścia do innego świata. Kilka stopni wyżej panorama sali zapiera dech w piersiach : rzędy foteli rozciągają się w nieskończoność, prowadząc wzrok ku scenie, której błękitna perspektywa zdaje się nie mieć końca.

W ogólnym podnieceniu publiczność zajmuje miejsce w wygodnych, czerwonych fotelach. Przeglądając program, niektórzy rozglądają się po sali w poszukiwaniu znajomych. Światła gasną. Ostatni spóźnieni zajmują miejsca, podążając za blaskiem telefonów obsługi.
Publiczność wstrzymuje oddech, niecierpliwie oczekując pierwszych nut Le temps des Cathédrales. I nagle, na scenie, pośród blasku reflektorów i burzy oklasków, pojawia się Gringoire. Literackie arcydzieło Victora Hugo, w mistrzowskiej transpozycji Luca Plamondona i Riccarda Cocciante, 27 lat po światowej premierze po raz kolejny ożywa na deskach teatru.
I odkrywamy na nowo Gringoire’a, Frollo i Phœbusa, Esmeraldę i Fleur-de-Lys, a także imponujący corps de ballet w odważnej i dynamicznej choreografii, a wszystko w nowoczesnej, minimalistycznej scenografii, wykorzystującej palety i metalowe bariery, wierne pierwotnej inscenizacji. I po raz kolejny, dzięki hipnotyzującej muzyce i poruszającemu librettu, historia nieszczęśliwej miłości, nieuczciwości i tragicznego przeznaczenia porywa i wzrusza do łez.
Przez lata obsada odświeżyła się, lecz wciąż można podziwiać niezapomnianego Daniela Lavoie, który nie stracił nic ze swojej scenicznej werwy i nadal zachwyca w roli Frolla. Obok niego występują Angelo Del Vecchio w roli Quasimodo, Gian Marco Schiaretti jako Gringoire, Elhaida Dani jako Esmeralda, Flo Carli jako Phoebus, Alysée Lalande jako Fleur-de-Lys oraz Jay jako Clopin.
Danse mon Esmeralda w wykonaniu Quasimodo wieńczy spektakl, a brawom nie ma końca. Artyści wbiegają na scenę, trzymając się za ręce. Publiczność zrywa się z miejsc, kolejna premiera Notre Dame de Paris kończy się owacją na stojąco. Gian Marco Schiaretti (Quasimodo) dziękuje wszystkim i zaprasza na scenę Riccarda Cocciante. Wśród aplauzu, okrzyków i łez kompozytor pojawia się na scenie, dziękując publiczności, bo to dzięki niej spektakl żyje. Muzyka jest jego językiem, jedynym, który zna. Prosi również, by w tych trudnych czasach pielęgnować w sobie miłość. Wzruszony zaczyna nucić Vivre. Publiczność i artyści dołączają do niego i Palais des Congrès wypełnia się wspólnym śpiewem. Na zakończenie, w ogólnym poruszeniu, ponownie rozbrzmiewa Le temps des Cathédrales. Gdy światła na scenie w końcu gasną, a artyści znikają w kulisach, na sali zapada pełna emocji cisza.
Le temps des Cathédrales, Belle, Vivre, Déchiré, Tu vas me détruire czy Danse mon Esmeralda, by wymienić tylko kilka, wciąż zachwycają kolejne pokolenia. Podczas spektaklu, trzeba powstrzymywać niemal zwierzęcą chęć śpiewania z artystami by w pełni delektować się dziełem. Dziełem, które od swojej premiery podbiło sceny Europy, Ameryki i Azji, i doczekało się tysięcy przedstawień, milionów widzów oraz wersji w wielu językach i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych musicali na świecie. Polska publiczność z dużym entuzjazmem przyjęła polską wersję libretta autorstwa Jacka Cygana, mistrza emocji. Premiera Dzwonnika z Notre-Dame odbyła się 9 września 2016 roku w Teatrze Muzycznym w Gdyni.